e-golf - wszystko o golfie - Aktualności
Coming soon Wersja polskojęzyczna Strona główna
 
Szukaj 
Newsletter 
Ogółem: listów 4, użytkowników 17.
Najaktywniejsi użytkownicy:
1Webmaster - 1
2Camillo_1992 - 1
3mad - 0
Ostatnio nadesłane listy:
28.06. 13:57
Camillo_1992Bez tematu
01.01. 01:00
Bez tematu
01.01. 01:00
Bez tematu

Ze świata

2010-07-05
Tiger Woods nadal zawodzi.

Woods w dziwnych okolicznościach wycofał się cztery dni temu z turnieju Players Championship w Ponte Vedra Beach na Florydzie (z pulą nagród 9,5 mln dol.) uznawanego za "piątą lewę Wielkiego Szlema". Okoliczności były dziwne, bo Tiger zrezygnował na siódmym dołku w trakcie finałowej rundy. Jako powód podał kontuzję szyi, choć w trakcie turnieju wielokrotnie powtarzał, że jest w 100 proc. zdrów. - Cały czas bolało. To chyba promieniuje od kręgosłupa - stwierdził nagle w niedzielę.To wydarzenie bez precedensu w 14-letniej zawodowej karierze Woodsa. Jedyny raz w życiu wycofał się z turnieju, schodząc z pola, gdy był jeszcze 19-letnim amatorem na US Open. Powód miał jednak poważny - skręcił sobie nadgarstek.

Teraz, zdaniem wielu ekspertów, chciał po prostu uniknąć kompromitacji. Po trzech rundach pełnych kiksów, niecelnych zagrań i złych decyzji Amerykanin był dopiero 45. Groziło mu, że ustanowi niechlubny rekord i w dwóch kolejnych imprezach zajmie miejsca poza trzydziestką.
Tydzień wcześniej w Quail Hollow Championship w Karolinie Południowej Woods też spisał się bowiem fatalnie. Pudłował, potem wściekły rzucał kijem, a na koniec drugiego dnia nie zdołał zaliczyć "cut", czyli wyniku kwalifikującego go do finałowych rund. I to nie o jedno, ale aż osiem uderzeń. Jemu i kilkudziesięciu innym słabeuszom podziękowano za dalszą grę. Takie upokorzenie przytrafiło się wcześniej Woodsowi sześciokrotnie, ale najczęściej wtedy, gdy był kontuzjowany. Komentatorzy byli zgodni: Woods pokazał w turnieju najgorszy golf w życiu.

Nic dziwnego, że w obozie Tigera zaczęły się nerwowe ruchy. W poniedziałek rozstał się ze swoim trenerem Hankiem Haneyem odpowiedzialnym za "swing", czyli znajdowanie odpowiedniego ułożenia ciała przy zamachach. Oficjalnie Haney odszedł sam, bo "wyczerpała się formuła współpracy". Wszyscy mają jednak w pamięci, jak kilka dni wcześniej komentator NBC zmieszał go z błotem, że do niczego się już nie nadaje. Być może Woods posłuchał.
Od kwietniowego powrotu po pięciu miesiącach przerwy Woods poniósł właściwie same porażki. Paradoksalnie największą była ta, która dała mu najwyższe miejsce - czwarta lokata w kwietniowym wielkoszlemowym Masters w Auguście była jak kubeł zimnej wody. Amerykanin liczył na to, że wróci w blasku chwały, a pokonał go "wiecznie drugi" rodak Phil Mickelson. Jak na złość przykładny mąż, ojciec, wzorowy Amerykanin.

Dziś Mickelson jest o włos od wyprzedzenia Woodsa w światowym rankingu. "Tygrys" straci prowadzenie po pięciu latach panowania. Teraz on będzie drugi. I nie wiadomo, jak sobie poradzi z jeszcze jednym nieszczęściem.

źródło: Gazeta Wyborcza





 
e-golf      Redakcja      Reklama      Uwagi      Kontakt
Serwisy golfowe, serwisy www, hosting, usługi internetowe 

Copyright © 2006 - 2007